Dawno, dawno temu, na przełomie drugiego i trzeciego tysiąclecia, istniał w PFRON program zwany „Komputer dla Homera”. Celem tego programu było wsparcie osób niepełnosprawnych w zakupie sprzętu komputerowego, co było, i nadal jest, dużym wydatkiem. Program ten został jednak zlikwidowany (i zapomniany) wiele lat temu, oczywiście z przyczyn oszczędnościowych. Zastąpiono go „podobnym” programem, oczywiście z dodaniem ograniczeń, wszak o oszczędności tu chodziło.

Niedawno jednak przypomniałem sobie o nim, a stało się to za sprawą znajomego rencisty. Znajomy ten, pamiętając, że kończyłem studia podyplomowe z informatyki, zgłosił się do mnie z prośbą o pomoc. Przyczyna, w tym momencie, jest już łatwa do odgadnięcia: „komputer źle działał”.

Zdziwiłbym się gdyby chodził dobrze, na pokładzie pozostał bodaj 15 letni Athlon x2, wsparty 1 GB RAM, grafiką zintegrowaną w płycie głównej i pod kontrolą 32 bitowego Windowsa XP. W zasadzie był, i nadal jest, to eksponat muzealny. Dla znajomego jest to jednak jedyne okno na świat.

Najtrudniejsze i najsmutniejsze było jednak to, że znajomy z trudem, mimo „programów wsparcia”, uzbierał na modernizację 200 zł. To była duża część jego oszczędności. Szukając jednak znalazłem kilka okazji i ostatecznie zainstalowałem mu Phenoma x3 za 45 zł z dostawą, dodałem 2 GB RAM (2×1) za około 40 zł, zużyty mechanicznie dysk zastąpił leżak magazynowy z Allegro za 70 zł. Za pozostałe pieniądze kupiłem jeszcze Radeona 5450.

Komputer dla Homera, jako program PFRON był potrzebny

Obecnie komputer działa, znajomy może zapłacić rachunki przez Internet, może porozmawiać z przyjaciółmi oraz… może też ponownie szukać pracy i rozsyłać CV. Cała ta sytuacja skłoniła mnie jednak do refleksji, że coś w tym systemie jest nie tak. Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych i MRPiPS chwalą się udogodnieniami w sieci dla ON, nikt zaś o dostępie do tego nie myśli. Być może „kupowanie” komputerów ON przez PFRON było kosztowne, ale mówiąc o wykluczeniu cyfrowym nie sposób nie zaliczyć do wykluczonych mojego znajomego z 15 letnim (i rozsypującym się komputerem). Być może bowiem byłby on w stanie nawet poszukać pracy jako copywriter, jako moderator stron firmowych na Facebooku lub w podobnym charakterze. Może nawet na umowę-zlecenie za 300 zł miesięcznie, ale z takim „antykiem” nie można zainstalować nowoczesnego oprogramowania. Windows XP jest zaś tak dziurawy, że sam podziwiam jego odwagę w płatnościach online. Rozumiem jednak powód: wymiana sprzętu kosztuje około 1500-2000 zł, dla komputera bez specjalistycznego oprogramowania lub sprzętu, w tym 500 zł jako koszt samego Windowsa. Szkoda, że MRPiPS i jego szefowa minister Rafalska, kierownictwo PFRON oraz inni decydenci tego problemu nie dostrzegają.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *