Zadane w w tytule pytanie może brzmieć nieco przewrotnie, jednak właśnie skłonienie do tej refleksji jest celem mojego wpisu. Z jednej bowiem strony pewne portale internetowe bombardują opinie publiczną historiami osób niepełnosprawnych – herosów. Jednostek, którym grupa inwalidzka ZUS nie przeszkodziła w realizacji ich pasji. Z drugiej zaś strony niedługo minie rocznica protestu opiekunów osób niepełnosprawnych w Sejmie a liczba historii opowiadających o wegetacji rencistów rośnie nieustannie.

Stopień niepełnosprawności a heroiczna realziacja marzeń

Łatwo opowiedzieć historie o paraolimpijczykach zdobywających medale podczas turnieju. Spektakularnie wymieniać kolejnych niepełnosprawnych w rodzaju Jana Meli, który zdobył oba bieguny. Trudniej tylko zauważyć, że jest to margines. Za takimi sukcesami stoją sponsorzy, fundacje, patroni medialni i dziesiątki innych osób. Ponadto takie sukcesy trwają chwilę, dłuższą lub krótszą, ale jednak chwilę. Łatwo, i ciekawie dla odbiorcy, pisać o przekraczaniu granic, o sukcesach. Takie materiały dobrze się sprzedają i kreują pozytywny wizerunek wszystkich zainteresowanych.

Orzeczenie o niepełnosprawności a życie codzienne

Zadko kto jednak napisze, że odłożenie pieniędzy z renty, zarobienie środków na udział w turnieju lub zwykłe wakacje jest dla osoby niepełnosprawnej, posiadającej orzeczenie o niepełnosprawności, bardzo trudne. Im wyższy stopień, im schorzenie bardziej poważne, tym sytuacja finansowa jest gorsza. Osoby ze schorzeniami specjalnymi, są w najgorszej sytuacji. Nie chciałbym tutaj popadać w czarnowidztwo, każdy z nas wie jak żyją samotni emeryci. Oni jednak mają dorobek życia: mieszkanie lub oszczędności, rodzinę i dzieci. Rencista, szczególnie ulegający wypadkowi w młodym wieku nie ma nic. Za, bądźmy hojni, 100 zł neto ledwie utrzyma mieszkanie po rodzicach, o wynajęciu czegoś dla siebie mowy nie ma.

Stopień niepełnosprawności i życie, krótka konkluzja

Wiele zależy od sytuacji, to łatwo powiedzieć. Prawda jednak zazwyczaj leży po środku. I tak mieli racje protestujący w Sejmie opiekunowie osób niepełnosprawnych. Mieli też rację ci zarzucający mu, iż pracuje w fundacji. Mieli też i rację obrońcy, trudno bowiem porównywać pracę osób faktycznie schorowanych z pracą osoby zdrowej. Innymi słowy nie ma ona wielkiego uzasadnienia ekonomicznego, gdyby nie dotacje PFRON, to wspomniany mężczyzna by nie pracował. Dotacje jednak spadają, emigrantów ze wschodu przybywa, zatrudnienie osób niepełnosprawnych rośnie minimalnie, a ich pensja, to zawsze niemal płaca minimalna. A to właśnie stan konta, nie sponsorzy, fundacje, nagłaśniane przez MRPiPS i PFRON sukcesy sportowe, pozwalają realizować drobne marzenia i cieszyć się życiem! I to nie wybranym a wszystkim, by jednak każdy był szczęśliwy (lub choć szczęśliwszy!) potrzeba faktycznego wsparcia ze strony Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *