Tekst archiwalny, opublikowany wiosną 2019 roku.

Wiele można zarzucić minister Rafalskiej, ale nie jest to w żadnym wypadku brak troski o podniesienie wskaźnika dzietności, a przynajmniej nie w sferze deklaratywnej. Z całą pewnością program mama 4plus ma sens, w pewnym stopniu rekompensuje on bowiem kobietom zarobki utracone w przypadku wychowywania dużej liczby dzieci. Dzieci jak wiadomo są, wyludniającej się Polsce, bardzo potrzebne.

Uczciwość? Nie ma!

Przede wszystkim wątpliwa jest sama konstrukcja, tak zwane rodzicielskie świadczenia uzupełniające (w wysokości minimalnej emerytury), przysługuje rodzicowi (domyślnie matce) , która wychowała minimum czwórkę dzieci. Dla zastępowalności pokoleń wystarczy zaś tylko 2.1 dziecka, czyli i trójka powinna być uwzględniona, a w zasadzie 2 i 1 również. Można by przerzucać się argumentami i dyskutować nad "minimalną liczbą dzieci" uprawniających do otrzymania matczynej emerytury. Można by, ale ważniejsze jest to, iż obecnie może, i pewnie dojdzie, do sytuacji gdy oboje rodziców będą pracowali, 3 dzieci zajmie się pro publico bono babcia, a podatki trafią na wypłatę 500+ i emerytury matczynej dla kobiety, która nigdy nie pracowała. Brzmi to raczej nieco nieuczciwie, dlatego byłoby lepiej gdyby okres wychowywania dzieci (w zależności od ich liczby) był wliczany do odprowadzonych składek. Innymi słowy: każda kobieta, która wychowała dziecko otrzymałaby nieco wyższą emeryturę. W przypadku tej z czwórką byłoby ono jednak poniżej świadczenia minimalnego. Oczywiście zakładając, że zabrakłoby jej tych kilku lat uczciwej pracy.

O czym nie wie MRPiPS i minister Rafalska

Programy prorodzinnie powinny bowiem proste, nie zaś skłaniać do kombinatorstwa. Jedna ze znanych mi osób starszych zatrudniała prywatnie opiekunkę, która zapewne z niczego się nie rozliczyła nigdy. Pani ta, szczęśliwa mama, każde dziecko posiada z innym partnerem, oficjalnie jest samotna, nieoficjalnie, skoro zachodzi w kolejne ciąże, to chyba nie. Obecnie korzysta ona z wszelkich form pomocy społecznej, dodatkowo dostaje 500+ na wszystkie dzieci (wszak nie ma żadnych dochodów!), a teraz otrzyma jeszcze emeryturę. Na wszystkie te benefity zrzucisz się Ty czytelniku i ja dorabiający mimo poważnej niepełnosprawności.
Pozostaje mi tylko podziękować minister Rafalskiej i premierowi Mateuszowi Morawieckiemu za dobre chęci, które stały się niestety kolejną kiełbasą wyborczą.